wtorek, 15 marca 2016

Epidemia LBA

Hejo! Rozpoczęła się epidemia na LBA i dostałam trzy kolejne nominacje! Dziękuję za nie Fellen Angel, Asharze i May. No to co? Zaczynamy!

Pytania Od Fellen Angel:
 1. Jak ci idzie nauka w szkole?
Większość piątek to chyba dobrze, nie?
2. Co chcesz osiągnąć?

Dużo rzeczy... nie chce mi się wymieniać. :D
3. Co jest dla ciebie najważniejsze?

Życie, głupota, żelki... A tak na poważnie, to przyjaźń i rodzina.
4. Jaka książkę/książki lubisz najbardziej?

Cały Rick Riordan i cały Harry Potter.
5. Jaki film najbardziej lubisz?

Wszystkie Star Wars! A tak po za tym to Avatar.
6. Stoisz po jasnej czy ciemnej stronie mocy?

Light Side 4ever!
7. Największe marzenie z dzieciństwa? (Czy udało się jej spełnić?)

Chyba wciąż jestem dzieckiem, co? Oj, wiem, że chodzi o takie marzenia małego dziecka, więc tak: nie pamiętam rzadnego, nie wiem.
8. Ulubiona piosenka/piosenki?

Chyba cała muzyka do Star Was, część Adele, a osobnych piosenek mi się nie chce wymieniać, są w poprzednim LBA.
9. Ile pracujesz z blogerem?

Od początku grudnia 2015r.
10. Masz rodzeństwo?

No. Takiego jednego wkurzającego brata na ofiarę dla słońca.
11. Co robisz gdy zaczynasz się nudzić?
Najczęściej siedzę i myślę co napisać na blogu, albo wymyślam jakieś dziwne historie, albo czytam, albo bawię się GIMP-em.

Pytania od Ashary:
1. Lubisz żelki?
Kocham, kocham, kocham i jestem uzależniona.2. Gdy byś została Bilarderem to co byś kupiła?
Dużo żelków i Sokoła Millenium, a potem poleciała do Odległej Galaktyki.3. Twój autorytet wśród blogerów?
Nie mam pojęcia. Chyba wszyscy.4. Jak zabijasz nudę?
Rożnie. Pisałam wyżej. Tylko zapomniałam dopisać wkurzanie koleżanek i wysoce inteligentne rozmowy na Hangauts.5. Ulubiona piosenka?
Ehh. Zamęczycie mnie tą muzyką. Adele "Hello", a najlepiej moja wersja, "Hello from the Light Side".6. Ulubiony film?
Oj, nie wyróżnię. Chyba wszystkie Star Wars uwielbiam jednakowo. 7. Ulubiony przedmiot w szkolę?
Muzyka, historia i w-f. Nie wybiorę jednego.8. Czego nie znosisz w ludziach?
Ich egoizmu, mega wielkiego ego i tego jak się przejmują drobnymi sprawami.9. Lubisz pianki?
Są ok, ale wolę misie Haribo.10. Optymistka, pesymistka czy pół na pół?
Raczej pół na pół. Chociaż zależy od sytuacji.11. J.polski czy matematyka?
Hmm. Ciężko stwierdzić, bo obydwa mają swoje plusy i minusy. Ale w polskim jest mitologia, więc chyba bardziej polski... chociaż nie wiem. Obydwa są ok.



Pytania od May:

1.Wymień dwie swoje wady i dwie zalety.
Wady: lenistwo, zbyt duża głupota. Zalety: szybkie uczenie się, długie nogi z mocnym kopem.
2. Co najbardziej lubisz jeść? A pić?
 Żelki i soczek.
3. Jaka jest Twoja pasja? Ile czasu już to robisz/się tym interesujesz?
Czytanie książek, odkąd nauczyłam się czytać.
4. Wymień 3 swoje cechy charakteru.
Ehh. Nienawidzę mówić o swoim charakterze, zaletach, wadach itp. Zabiję cię za te pytania May. Szalona, pomysłowa, złośliwa.
5. Jak określiliby Cię przyjaciele?
      Przyjaciół się zapytaj. Zapewne, że nie mam mózgu i jestem spoko.
      6. Co Cię nakłoniło do założenia bloga? 
      A tak mi się zachciało pisać.
      7. Jaki jest najlepszy blog z tych, które do teraz czytałaś?
      Nie potrafię wybrać. Wszystkie są super.
     8. Byłbyś w stanie za pół miliona dolarów przez tydzień chodzić w worku od kartofli? (I nie ma, że będziesz siedzieć cały czas w domu czy założysz coś na to - tylko worek i cały tydzień normalnie chodzisz do szkoły, w niedzielę do kościoła, na zakupy itp.)
     Nie. Raczej nie.
     9. Najgłupsza rzecz, którą zrobiłaś w życiu?
     O, tak to nie powiem. I nie jestem w stanie wyróżnić najgłupszej. Ale taka jedna z głupszych to tańczenie polki na kółku polonistycznym
      10.  Uważasz, że jesteś żałosny?
      Emm. Może trochę...
     11. Kto jest Twoim idolem w realu? Co byś był w stanie oddać, żeby się z nim spotkać?
     George Lucas! I jestem w stanie oddać nawet duże żelki! A to jest dużo z mojej strony.

Pytania ode mnie:
1. Ulubiony autor.
2. Jaki jest twój ulubiony rodzaj żelek?
3. Podoba ci się postać Rey?
4. Sithowie, czy Jedi? Uzasadnij krótko.
5. Lubisz mleko?
6. Najgorsza postać z SW.
7. Twoja ulubiona blogerka?
8. Żelki, czy czekolada?
9. Ulubiony przedmiot.
10. Jedna rzecz, bez której byś nie przeżył 
11.  Ulubiona melodia ze Star Wars 

     No to teraz moje nominacje, ale nie będę już nominować osób, które dostały nominacje ostatnim razem, bo ta epidemia się nigdy nie skończy. ;)
      Więc tak:
      Barriss (niedługo się dowiecie czemu.)
     White Angel (teraz mogę :D)
      Eira i Nico (wspólny blog)
      Marta Dąbrowska
    
     I to chyba tyle z mojej strony.
     NMBZW!!!

niedziela, 13 marca 2016

Moje pierwsze LBA!

Hejcio! Oto moja pierwsza nominacja do Liebster Blog Award! Dziękuję za nią White Angel. Zasady zapewne wszyscy znają ale jeśli ktoś nie no to macie:
"Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Pytania od Angel:

1.   Co skłoniło Cię do założenia bloga?
Nie wiem. Chyba to, że po przeczytaniu kilku blogów spodobało mi się to i miałam pomysł na jakąś historię.

2.  Chciałabyś coś zmienić w twoim życiu?
Chyba nie. Chociaż umiejętność poprawnego mówienia po angielsku by się przydała. Szkoda tylko, że zapominam na czym polegają te wszystkie czasy i im podobne.

3.  Kiedy zaczęła się twoja przygoda z pisaniem?
Od wypracowań szkolnych w czwartej klasie? :D Nie mam zielonego pojęcia. Chyba od rozpoczęcia pisania książki, z której nie nie wyszedł jeden rozdział w jakiejś trzeciej - czwartej klasie podstawówki. Chyba.

4. Czy kiedykolwiek żałowałaś tego co powiedziałaś?
Na pewno. tylko nie wiem kiedy. Ale jak żałowałam tego co napisałam to nawet niedawno...

5. Gdybyś miała na stałe zamieszkać w jakimś kraju/mieście to co to by było za miasto/kraj?
Oj, jest parę takich miejsc. Z takich mniej realnych to Świątynia Jedi na Courusant, a z takich bardziej realnych to Nowy York (najlepiej Long Island, Obóz Herosów! :P), albo tropikalna wyspa (i to jest realne. Tak jasne).

6. Lubisz czytać książki?
I jeszcze się pytasz? Uwielbiam! No teraz to się przerzuciłam na blogi, ale ogólnie to jestem mól książkowy.

7. Top 10 ulubionych piosenek
Oj, będzie ciężko. Zwłaszcza, że nie słucham za bardzo muzyki. No chyba, że ze Star Wars, ale to się chyba nie liczy...
1. Adele ,,Hello"
2.Ola ,,Obok mnie"
3. Sylwia Grzeszczak ,,Małe rzeczy"
4. Marek Grechuta ,,Dni których nie znamy"
5. Adele ,,Water under the bridge"
6. Adele ,,Send me to love"
7. Sylwia Grzeszczak ,,Księżniczka"
8.  Selena Gomez ,,Stronger" (remix Star Wars najlepiej :D)
9.  Natalia Nykiel ,,Bądź dużym chłopcem"
10. Sarsa ,,Naucz mnie"
Tak mniej więcej. Jak już mówiłam nie słucham za bardzo muzyki.

8. Ulubiony serial i sezon tego serialu, który najbardziej lubisz?
Ulubiony serial? Mam dwa: Gwiezdne Wojny: Wojny Klonów i Star Wars: Rebelianci.
Z Wojen Klonów najbardziej nie lubię chyba 6 sezonu, bo tam nie ma Ahsoki i jest dziwny, a z Rebeliantów dość ciężko stwierdzić, bo na razie jest jeden pełny i drugi w emisji i obydwa mają plusy i minusy.

9. Jaki miesiąc jest twoim ulubionym?
Chyba Grudzień. Ale Lipiec i Sierpień też są fajne.

10.  Masz jakieś inne zainteresowania poza Star Wars?
Percy Jackson i reszta Riordana, a co za tym idzie mitologia grecka. No i jeszcze Harry Potter. I jeszcze parę rzeczy.

11. Wymarzona praca?
Chwilowo to żadnej nie mam, ale jakiś czas temu miałam fazę "chcę zostać nauczycielką".

No nareszcie wszystkie! A teraz czas na moje pytania!

1. Czy lubisz mitologię grecką?
2. Lubisz żelki?
3. Top 10 ulubionych filmów.
4. Oglądałaś Avatara? Jeśli tak to czy ci się podobał?
5. Byłaś na premierze ,,Przebudzenia Mocy"?
6. Czekasz na premierę ,,Rouge One"?
7. Twoja ulubiona postać ze Star Wars.
8. Ulubiony kolor.
9. Dlaczego wybrałaś akurat ten temat bloga?
10. Umiesz grać na jakimś instrumencie? Jeśli tak to na jakim?
11. Oglądałaś jakieś animacje ze Star Wars?

Moje nominacje *fanfary*:
1. Magda Kenobi (blog)
2. Sonia (blog)
3. Eira (blog)
4. Lis (blog)
5. Mroczny Jawa (blog)
6. Ahsara (blog)
7. Nicol (blog)
8. Vanessa (blog)
9. Paulina (blog)
10. Fellen Angel (blog)
11. She'sfromcoruscant (blog)

Dobra potem poinformuję wszystkich na ich blogach. Oj, czeka mnie trochę zabawy.
Aha! I bym zapomniała. Przepraszam was, że nie wstawiłam rozdziału ale nie mam weny. Ogólnie zrobiłam sobie taką grafikę, więc wam przy okazji pokażę.

NMBZW!!!

sobota, 5 marca 2016

Rozdział 13

Ahsoka wiedziała, że ma kłopoty, od kiedy Lux wpadł wściekły do domu. I to piętnaście minut szybciej!
- Czym sobie tym razem nagrabiłam? - Spytała Tano.
- Wczoraj po południu dwaj najwięksi przeciwnicy Onderonu uciekli z więzienia. - Odpowiedział wściekły Bonteri.
- I to moja wina? - Zapytała obojętnie Ahsoka.
- Według Zomvina Asdoihutiyka tak.
- Supcio. I tak się tym przejmujesz?
- Żebyś wiedziała! Próbowałem delikatnie zasugerować, że to nie możliwe, żebyś ty to zrobiła, a on stwierdził, że przecież się przyjaźniliśmy i mogę cię kryć! I za piętnaście minut tu przyjdą!
- I co? Będą przeszukiwać ci dom? Jesteś senatorem, możesz się nie zgodzić!
- Tak trochę nie mam wyboru, bo jak się nie zgodzę to będzie, że mam coś do ukrycia.
- A Anakin?
- Jak próbował cię bronić to Asdoihutiyk stwierdził, że on też cię może kryć, bo byłaś jego padawanką, plepleple.
- Wow. Pierwszy raz powiedziałeś plepleple, o gadaniu jakiegoś ważnego gostka. - Stwierdziła togrutanka udając zaskoczenie.
- Super. A teraz lepiej wymyśl jak nie dopuścić, żeby cię znaleźli. Będą, za... 12 minut.
- Nie wiem. Mogę zwiać do jutra, czy coś. A jak będą chcieli cię pilnować, czy coś to mi jakoś o tym powiesz. Proste.
- Genialnie, ale dość ciężko będzie nam w te 12 minut zamazać ślady twojej obecności zważywszy na to, że moje ciuchy są tu wywalone i tak dalej, a nawet jeślibyśmy zdążyli to nie wymażesz pamięci służbie. Oni mogą wygadać.
- No to nic nie zrobimy i czekamy aż mnie znajdą - Oznajmiła dziewczyna siadając na kanapie.
- Kim ty jesteś i co zrobiłaś z Ahsoką Tano! - Wrzasnął do niej senator. - Ahsoka NIGDY by się nie poddała i przenigdy nie czekała aż ją złapią!
- Super. Ludzie się zmieniają, wiesz?
- Prędzej Huttowie wygrają wybory na miss galaktyki niż się zmienisz. Gdzie jest ta wredna niepoddająca się dziewczyna, którą znam?
- Siedzi przed tobą senatorku. I nie ma już pomysłu, co robić. - Westchnęła
- Masz pomysł. Dać się złapać - Mruknął Bonteri.
- Żebyś wiedział - Powiedziała cicho i poszła do swojego pokoju (no Luksa wywaliła z niego).
- A ty co?
- Uciekam stąd. I tak jestem poszukiwana. A teraz przynieś mi twoje ciuchy. Mam chyba pomysł jak to rozegrać...
- Jak?
- Nie gadaj tylko rób co mówię! - Wrzasnęła i zaczęła chwytać Mocą rzeczy chłopaka.
- Ale... Ugh, jasne - Jęknął chłopak gdy ,,przypadkowo" Ahsoka puściła jakiś ciężki ciuch na jego głowę. Po trzech minutach wszystkie ubrania Bonteriego (dobrze odmieniłam?) były już w pokoju Ahsoki.
- To jak masz zamiar to rozegrać? - Spytał kotlet (dzięki za synonimy Madzia :D).
- Może faktycznie nie zdołamy zatrzeć śladów mojej obecności, ale nikt nie mówił, że wciąż muszę tu być... Składaj szybko te ubrania - Powiedziała wskazując na plątliwe łachy (to z synonimy.pl, żeby nie było ;) ).
- A wyjaśnisz mi swój plan? - Poprosił chłopak wykonując polecenie.
- Czy ty potrafisz jeszcze myśleć modnisiu? Bo mam wrażenie, że nie. - Stwierdziła Tano ze złośliwym uśmieszkiem.
- Ej! Potrafię! Czemu ty zawsze musisz mi dogryzać?
- Chciałeś Ahsokę Tano, to masz Ahsokę Tano. No, ale powracając do mojego genialnego planu, to jak już mówiłam, nie jesteś w stanie zaprzeczyć mojej obecności, ale nikt nie musi wiedzieć ile czasu tu byłam. Możesz powiedzieć, że wczoraj, chciałeś mnie odprowadzić przed rząd, ale ci uciekłam, wrzeszcząc, że dowiodę swojej niewinności. Nie zdążymy tych wszystkich ciuchów pochować, ale możesz powiedzieć, że zacząłeś i nie zdążyłeś skończyć, bo jesteś kompletnym łamagą jeśli chodzi o tego typu rzeczy. I będzie usprawiedliwienie, a ja tylko muszę zwiać. Tadam! Jestem mądra! - Zaprezentowała plan togrutanka.
- A monitoring? Mam tu kilka kamer mogą po prostu sobie zajrzeć i się skapną, że tu byłaś dłużej - Wyszukiwał luk senator.
- Od trzech dni nie działają. Wyłączyłam jak tylko przyszłam. Nie lubię jak ktoś się gapi co robię, szczególnie w miejscu, w którym nie powinnam być - Odpowiedziała.
- Serio?! No to supcio. Teraz będzie jeszcze bardziej na ciebie - Załamał się Bonteri.
- Niby czemu? - Zdziwiła się nastolatka.
- Bo nie chciałaś, żeby zostało uwiecznione jak się wymykasz. - Wyjaśnił. - A tak po za tym jest jeszcze problem służby. Oni mogą wygadać.
- Powiedz im, że jeśli będą ich pytać to nie mają odpowiadać kiedy znikłam. I tyle. A teraz muszę zwiewać, bo zostało tylko niecałe pięć minut - Stwierdziła otwierając okno.
- Gdzie pójdziesz? - Zaciekawił się Lux.
- Do bazy Rebelii. Mogę tam trochę zostać. Skontaktuję się z Ankinem, jakoś to rozegramy. A teraz papatki senatorku. - Pocałowała z zaskoczenia chłopaka i wyskoczyła przez okno. Wylądowała bez problemu na trawie i pobiegła w stronę lasu przeskakując po drodze płot.
- Cudownie - Podsumował senator i zszedł wydać rozkazy służbie. Po czterech minutach (jedna minęła na sentymentach) rozległ się dzwonek do drzwi.
- Proszę - Rzekł Bonteri otwierając drzwi. Za progiem stał Zomvin Asdoihutiyk, dwóch funkcjonariuszy policji Onderońskiej (czy co to tam było) i dwóch Jedi. Oczywiście Anakin i Obi-Wan też musieli przyjść. Bo jakżeby inaczej. Dobrze, że chociaż nie mieli zamiaru pogłębiać winy Ahsoki.
- Dzień dobry senatorze Bonteri. - Powiedział sztywnym głosem prawnik.
- Dzień dobry panie Asdoihutiyk. - Odpowiedział siląc się na uśmiech chłopak.
- Chyba musimy zacząć? - Bardziej stwierdził niż zapytał prawnik i skinął na sługusów (ach, te moje synonimy :D). - Proszę przeszukać dom.
- Oby plan Ahsoki zadziałał - Pomyślał kotlet. - Bo inaczej będzie ze mną źle.
Zobaczył, że Skywalker ma zamknięte oczy.
- Musisz mi włazić do głowy? - Pomyślał wyraźnie. Mina Jedi odpowiadała sama za siebie: Tak muszę i mi nie zabronisz.
- Emm, panie Asdoihutiyk? Proszę to zobaczyć. - Zawołał któryś policjant z pokoju Luksa (już nie Ahsoki. Chlip).
- Ahsoki Tano na pewno tu nie było! - Stwierdził ironicznie prawnik wchodząc do sypialni.
- A czy mówiłem, że jej nie było u mnie? - Spytał Lux siląc się na pewną minę. - Bo wydaje mi się, że mówiłem jedynie, że ona jest niewinna.
- A co to ma do rzeczy?! Była tu! Pomagał pan kryć się złodziejce i przestępczyni! - Wrzasnął zły kolo (hihi. nie mam pomysłów na synonimy), usiłując ukryć speszenie. Senator faktycznie nic takiego nie mówił.
- Była tutaj. Trzy dni temu poprosiła, żebym pozwolił jej zostać ze mną na jakiś czas. Wczoraj kiedy wróciłem, wyjaśniłem jej sytuację, bo oczywiście nie wierzę, żeby Ahsoka Tano mogła ukraść te dane. Poprosiłem, by poszła ze mną wszystko wyjaśnić, a ona wrzasnęła, że jest niewinna i sama znajdzie winowajce i uciekła. Zacząłem składać jej ubrania, ale niestety nie mam doświadczenia w składaniu tego typu rzeczy więc jeszcze nie skończyłem. I tyle. Służba powie panu to samo. - Wypowiedział się zgodnie z planem togrutanki modniś.
- Służbie można wcisnąć wiele rzeczy. A monitoring? - Próbował znaleźć punkt zaczepu Zomvin Asdoihutiyk.
- Od trzech dni nie działa. Niestety moja przyjaciółka wyłączyła go, bo nie lubi jak ktoś ją podgląda. - Powiedział Lux.
- Aha akurat. - Mruknął zły kolo i spojrzał błagalnie na Jedi, licząc, że wyczują kłamstwo.
- No tak... Ahsoka zawsze wyłączała monitoring gdzie się nie znalazła. - Potwierdził słowa Bonteriego Anakin. I miał rację. Na wszystkich krążownikach legionu 501 monitoring był przez Ahsokę wyłączony, a gdyby nie to, że w sypialniach w Świątyni nie było kamer to na pewno Ahsoka by wyłączyła je w swoim. Taka już była. Skywalker uśmiechnął się niezauważalnie.
- Chyba nic tu po nas, panie Asdoihutiyk - Powiedział Obi-Wan. - Ahsoki Tano tu nie ma.
- Tak, chodźmy już. Przepraszamy za najście senatorze Bonteri. - Prawie wywarczał prawnik i skierował się do wyjścia. Anakin rzucił jeszcze ostatnie spojrzenie Luksowi mówiące: Niezły plan Ahsoka wymyśliła. Pogratuluj jej ode mnie.

_______________________________________________

Hejo! Nareszcie coś wyskrobałam, więc się cieszcie! No ale to nie moja wina, że Magda w zemście na Angel ukradła całą wenę w tym moją. 
Ahsoka zwiała i jest fajnie! Wiem, że strasznie ciągnę tą akcję, ale muszę ją trochę rozciągnąć, bo jak się skończy, to wracamy na Courusant, a jak wrócą na Courusant, to nie będę się mogła powstrzymać od zrobienia BUM, co będzie jakby półmetkiem bloga. No dobra nie całkiem, bo to co planuję dalej, to też się może ciągnąć. Dobra dość już o tym. Koleżanka mnie prosiła, żeby zareklamować jej bloga więc reklamuję:
normalna-nienormalnosc.blogspot.com
To blog sitha jak coś i nie jest o Star Wars. Pierwszy tydzień szkoły... I już mam dość. No dobra, nie będę was zamęczać moim narzekaniem na szkołę.
Dedyk dla:
Moich rozmówczyń na Hangauts!
(idę was dalej zachwycać swoją inteligencją!)

NMBZW!

niedziela, 28 lutego 2016

Rozdział 12

- To wyjaśnisz mi dokładnie co robiłaś? - Spytał Anakin Ahsokę, gdy weszli do Luksa jej pokoju.
- No mówiłam ci już - Wywróciła oczami dziewczyna.
- Ahsoka to nie są żarty. Ja się o ciebie martwię.
- A ja mam wszystko w tyłku Jabby.
- Domyślam się. Powiesz mi? - Poprosił.
- Ehh. Czemu ja zawsze muszę się tłumaczyć jak mamusi? Co mam ci powiedzieć?
- Wszystko.
- Ehe. Urodziłam się w... - Zaczęła opowiadać Tano.
- Ahsoka! Pytam poważnie.
- Dlaczego ja zawsze muszę się spowiadać?! To nie fair.
- Powiesz mi?
- No dobra. Od którego momentu?
- O tego jak wyszłaś ze Świątyni. - Skywalker specjalnie nie powiedział "odeszłaś z Zakonu". To go zbyt bolało.
- Poszłam do Padme, poprosić ją żeby mi pomogła wydostać się z Courusant, potem poszłam na dolne poziomy, spędziłam trochę czasu z Ventress, uwolniłam Barriss, pooblewałyśmy się wodą, poleciałam na Onderon, resztę już wiesz.
- Wodą?
- No wiesz. Ja zaczęłam, bo poprosiłam Ventress, żeby oblała Barriss, bo ona nigdy nie może się obudzić. Wtedy Barriss oblała Ventress, a ona powiedziała jej, że to był mój pomysł i też oberwałam. A co?
- Aha, ok. A czemu wybrałaś właśnie Onderon?
- A co to jest, przesłuchanie, że ci muszę wszystko mówić?
- Dokładnie.
- Lux! Żądam prawnika po swojej stronie! - Zawoła togrutanka
- Daj sobie spokój z tym prawnikiem! - Odpowiedział Bonteri zza drzwi.
- A ty nie podsłuchuj. - Powiedział Anakin w stronę drzwi.
- No właśnie! - Poparła Skywalkera Ahsoka. - Lepiej załatw mi prawnika!
- Daruj sobie tego prawnika! - Wrzasnął senator i odszedł od drzwi.
- Powiedz mi czemu wybrałaś właśnie Onderon. - Poprosił ponownie Wybraniec.
- Moja sprawa i nic ci do tego. - Odburknęła Tano i odwróciła się do niego plecami.
- Ahsoka czy ty nie rozumiesz, że się o ciebie martwię?
- Rozumiem, aż za dobrze. Ale nie musisz. Przeżyję, bez twojej opieki mamusiu.
- Zdajesz sobie sprawę, że prędzej czy później będziemy musieli cię aresztować mimo, że tego nie chcemy.
- Tak jakby. Ale wiem, że jestem niewinna i mam nadzieje, że mi się poszczęści i to mnie uratuje, jak wcześniej.
- Jedi nie wierzą w szczęście.
- Nie jestem Jedi.
- Jesteś i to, że odeszłaś niczego nie zmienia.
- Miło, że tak myślisz Anakinie, ale wątpię, żeby ktoś też tak uważał, łącznie ze mną. Nie jestem Jedi. A teraz chyba powinieneś już iść, zanim ktoś zorientuje się, że tu byłeś. - Stwierdziła togrutanka starając się ukryć uczucia.
- Chyba masz rację. Ale mam dla ciebie radę. Jeśli chcesz przeżyć kilka następnych dni, to nie wychylaj nosa z poza tego domu. Postaram się nie dopuścić do tego, żeby ktoś przyszedł tutaj przeszukać ten dom i spróbuję odnaleźć prawdziwego winowajcę, ale nic nie obiecuję. Niech Moc będzie z tobą Ahsoka. - Powiedział Jedi i wyszedł przez okno.
- I z tobą Rycerzyku. Dziękuję ci. - Odpowiedziała cicho Ahsoka i zaczęła płakać (no musiałam. Trzeba się trochę pobawić i jej psychiką, no nie?).

***

- Uwolnij ich i nastaw przeciw Republice. Rozkaż im terroryzować mieszkańców. - Mówiła postać z hologramu.
- Tak, mój mistrzu. ale jak mam ich przekonać. - Odpowiedziała klęcząca postać w kapturze.
- Powiedz co oferujemy i że Republika ich zabije.
- Tak mistrzu.
- I bądź ostrożny. Będą teraz pilnować więzień bardziej niż pałacu.
- Wiem mistrzu. Nasza wtyka w rządzie świetnie działa. Dodatkowo o kradzież oskarżyli jakąś byłą Jedi. Ahsoka Tano, czy jakoś tak.
- To dobrze. Ale bądź mimo wszystko bardzo ostrożny. Ona była padawanką Anakina Skywalkera. On jej na pewno będzie pomagał i spróbuje na własną rękę znaleźć prawdziwego winowajce.
- Tak mistrzu. - Po tych słowach hologram zniknął, a postać w kapturze uśmiechnęła się złowieszczo (mam fazę na niewidoczne uśmiechy. ;P). Wstała i poszła w kierunku więzień Onderonu. Oczywiście były bardzo strzeżone, ale dla niego (to facet jest jak coś. Nie umiem mówić o nim "niej" jak wypadało by gdybym mówiła postać) nie stanowiło to problemu. Lord Sidius długo go szkolił. Był przygotowany na wyzwania. Podszedł w cieniu do najbliższych strażników i popchnął ich Mocą. Śmiertelnie. Szybko załatwił kolejnych i pobiegł do najpilniej strzeżonych cel. Po pokonaniu kolejnych dwudziestu strażników znalazł się na miejscu. Cele dwóch największych bandziorów Onderonu: Misertym Kimow i Arweset Galow (kto nie kocha wymyślać imion klikając byle jakie klawisze? :D).
Wpisał po dziesięć wykradniętych haseł i drzwi do cel się otworzyły.
- Czego chcesz? - Zapytał jeden ze zbirów.
- Uwolnić was. - Odpowiedział tajemniczy gostek.
- Żądasz czegoś w zamian? - Spytał drugi bandzior.
- Byście walczyli na korzyść separatystów.
____________________________________________________

Strasznie was przepraszam, że tak krótko i że wczoraj nie wstawiłam ale ostatnio mocniej skupiłam się na drugim blogu i nie zdążyłam napisać. A jutro do szkoły. Ja nie chcę! Dobrze, że chociaż za cztery tygodnie Wielkanoc. No nic, nie będę was moim jojczeniem zamęczać. Mam nadzieję, że się wam spodobało.
Dedyk dla:
Pauliny

NMBZW!!!

środa, 24 lutego 2016

Kolejne info

Spokojnie, nie zawieszam.Chciałam tylko poinformować was, że Madzia założyła swojego bloga! Zapraszam wszystkich!
starwars-nowa-historia.blogspot.com

NMBZW!!!

niedziela, 21 lutego 2016

Info!

Cześć wszystkim!
Mam pewną ważną informację, a mianowicie założyłam z Barriss Offe (Pandusia Dusia), drugiego bloga. Oczywiście o Gwiezdnych Wojnach. Jest już na nim prolog.
Zapraszam!
przeznaczenie-zawsze-moze-sie-zmienic.blogspot.com

NMBZW!

sobota, 20 lutego 2016

Rozdział 11

- No mów,co jest, bo naprawdę zamówię prawnika, tyle że sobie! - Wrzeszczał Lux, gdy Ahsoka pakowała sobie do buzi kotlety (dobra, za dużo kotletów, ale są fajne [to Magda]).
- Mówiłam, że nie odpowiem na żadne pytanie bez prawnika po swojej stronie. - Odpowiedziała mu spokojnie Tano.
- To powiedz mi co robiłaś przez cały dzień. To nie jest pytanie. - Nie odpuszczał Bonteri.
- Na rozkazy działam jeszcze gorzej, senatorku. A tak poza tym, to mi nie mów, co mam robić, bo jeszcze się zbuntuję. - Powiedziała togrutanka.
- Wtedy wywalę cię osobiście z mojego łóżka i domu. - Upierał się chłopak.
- No cóż, zawsze mogę iść do Anakina. - Dziewczyna nadal spokojnie przeżuwała mięso.
Lux nie lubił tematu Anakina, szczególnie kiedy chodzi o Ahsokę.
- Co się tak zarumieniłeś? - Z satysfakcją odezwała się togrutanka - A jeśli chodzi o twój dom, to życzę powodzenia w łażenu po mega wąskich parapetach. I tak mnie z tąd nie wygonisz. Za fajna jestem. - Zaśmiała się.
- Ej, pytam cię tak na serio! Dlaczego ZAWSZE musisz się ze mną kłócić... - Westchnął zrezygnowany Lux.
- Bo jesteś wspaniałym przykładem mięczaka, a tak poza tym to na kim ja się mam wżywać, co? - Krzyknęła Tano.
- Proponuję mistrza Windu. - senator usiadł obok Ahsoki.
- Tak, tylko szkoda że go tu nie ma. - przeżuła ziemniaka.
- Jak nie chcesz mówić to nie. Ale założę się, że poszłaś zobaczyć się z Anakinem do sali senatu. - Podsumował Bonteri.
- Skąd wiesz że tam byłam? - Zerwała się nagle togrutanka.
- Mieliśmy zamontowane kamery w sali obrad, i wyświetlaliśmy monitoring na którym wyraźnie widać cień togrutanki, siedzącej na oknie. Coś ty zrobiła, co? Dlaczego...? - Chłopak nie krył złości. Ahsoka wstała od stołu i lekko się zaniepokoiła.
- Lux, to nie tak jak myślisz. Tam był taki facet w kapturze,śledziłam go! Zabrał coś z biurka senatorów, ale nie zdążyłam zareagować.... - Broniła się Tano.
- Ja ci wierzę, ale senat nie puści ci tego tak łatwo... poza tym, twoi koledzy Jedi mają za zadanie cię schwytać i przywieźć przed oblicze kanclerza Palpatine'a, więc nieźle sobie nagrabiłaś. - Stwierdził z powagą senator.
- Co? Ale Anakin dobrze wie, że jestem niewinna! Nigdy by mnie nie aresztował! Poza tym to już trzeci raz w ciągu jakiegoś tygodnia (tak mi się wydaje), kiedy jestem ścigana. To się robi nudne. - Westchnęła dziewczyna.
- No wiesz, Anakin może myśleć sobie co chce, ale rozkazy, to rozkazy. A poza tym, to ja tu się o ciebie zamartwiam na śmierć, a ty mi mówisz, że to się robi nudne. Naprawdę, kobieto, co ty robiłaś w tym tygodniu...?
- Najpierw byłam oskarżona o zamach i uciekłam z więzienia, potem pomogłam wydostać się Barriss, a teraz chodziłam po mieście i poszłam za tym gostkiem w kapturze. A tak w ogóle to co wam ukradli?
- Po przeszukaniu niezwykle ważnych dokumentów...
- Chyba chciałeś powiedzieć po przeszukaniu kosmetyków w toaletce niezwykle grubych senatorów...- Przerwała mu Ahsoka ze śmiechem.
- Ej! Po pierwsze ważę nie całe 60 kilo! Po drugie: Senatorzy się NIE malują! Po trzecie: Jesteś ścigana i oskarżona o poważne przestępstwo, a ty się śmiejesz! (żeby już nie pisać Aha, ok) po czwarte: skradziono (serio długo nad tym myślałyśmy) tajne dane o Onderonie.
- Czyli...? - spytała.
- Nie mogę ci powiedzieć, te dane są ściśle tajne, a ludzie za przeproszeniem z zewnątrz nie mają prawa wiedzieć o istnieniu niektórych z tych dokumentów.
- Ej no. Jak już jestem oskarżona o kradzież, to chcę wiedzieć, o co dokładnie.
- Ale nie mogę ci powiedzieć. Nie masz prawa wiedzieć o istnieniu tych dokumentów, ile razy mam mówić.
- Oj weź powiedz. Nie jestem z zewnątrz. Mam ci przypomnieć co tu robiłam?
- Nie musisz. A ja i tak ci nie mogę powiedzieć.
- Bo zaraz oberwiesz. Muszę wiedzieć co rzekomo ukradłam! Masz mi powiedzieć!!! - Ahsoka zastanowiła się chwilę. - Albo cię pocałuję.
- Serio? Już wolałbym pocałować tyłek Jabby.
- Da się zrobić... i tak trzeba go zchwytać, chociaż wątpię czy byś to przeżył. No i jestem o wiele piękniejsza i lepsza od Jabby, ale jak chcesz koniecznie całować jego tyłek...
- Okropna jesteś.
- Wiem. A teraz gadaj!
- Nie.
- Mam cię pocałować? - Zagroziła Ahsoka ponownie.
- Nie.
- A zaprowadzić cię do Jabby?
- Też nie.
- Czyli wolisz mnie. Ha!
- Kto to powiedział?
- Ty. A teraz gadaj bo cie na serio pocałuję.
- Jak sobie chcesz. Mam tu gdzieś coś do dezynfekcji ust. A ja i tak ci nie powiem. - Odparł Lux ze śmiechem.
- Fuj. Wiesz, że istnieje coś takiego jak pasta do zębów? (pomysł Magdy)
- W przeciwieństwie do ciebie wiem, ale jakoś wczoraj ci to nie przeszkadzało.
- Jesteś okropny.
- Ty bardziej.
- No dobra powiesz mi, czy naprawdę mam cię pocałować?
- A proszę cię bardzo. - Zaśmiał się znowu chłopak przysuwając się do dziewczyny. Ahsoka również się uśmiechnęła i delikatnie go pocałowała.
- Teraz mi powiesz?
- Ehh. Ale jak się wyda, że ci powiedziałem to zwalam na ciebie. - Westchnął w końcu Bonteri.
- Ok.
- Skradziono tajne mapy podziemnych kwater z uzbrojeniem, kody do głównej bazy danych Onderonu i hasła do cel więziennych największych przestępców Onderonu. 
- Nie, no, serio. Myślałam że zabrali uliczne Toi - Toie. (głupi pomysł Magdy) - zażartowała Ahsoka.
- Dziewczyno! Wiesz jak poważna jest ta sprawa?!?
- Już się nauczyłam nie przejmować. Na serio, od tego można zwariować. - odpowiedziała mu togrutanka (kocham to słowo [Magda]). - A co do skradzionych materiałów, to ja powinnam się tym przejmować najbardziej.
- A może jest tak, jeśli tego jeszcze nie zauważyłaś, że ja martwię się o ciebie bardziej niż ty sama o siebie? - Zarumienił się Bonteri.
- Nie miaucz mi tu, senatorku. A tak w ogóle to na co komuś takie papierzyska? A tym bardziej mi?
- Na przykład żeby wypuścić największych przeciwników Onderonu i zbuntować ich przeciwko Republice.
- I ja bym miała coś takiego zrobić?
- No wiesz, byłaś już oskarżona parę razy.
- Za pierwszym razem okazało się, że to wina Barriss, a za drugim zostałam uniewinniona, bo za tym stał ktoś inny niż Barriss. Tak więc jestem całkowicie niewinna i nadal nie wiem czemu to niby ja miałabym ukraść te dane. To nie ma sensu.
- Dla ciebie tak, no ale wiesz. Jednak byłaś oskarżona i nawet jeśli niewinna, to mogłabyś wkurzyć się na Republikę i chcieć się zemścić, za to że rozwalili ci życie i tak dalej. No i mogłabyś też nie mieć co robić, więc mogłabyś po prostu szukać sobie jakiegoś zajęcia, ktoś by cię wynajął żebyś to wykradła. Proste.
- Aha, ok. Kto wymyślił tę cudowną teorię?
- Pan prawnik Zomvin Asdoihutiyk.(Jak się wszyscy domyślają, to pomysł Magdy).
- PAN PRAWNIK??? Ja nie mogę! Trochę mniej szacunku dla głupków, proszę.
- Nie ważne. W każdym razie Zomvin Asdoihutiyk ma bardzo wysoką pozycję polityczną i poparcie wielu senatorów, prawników...
- Nie zaczynaj mi tu wymieniać !!! Powiedz po prostu: Kupa kosmicznych paplanników... (matko, jak to brzmi)!
- Mam wielką nadzieję, że mnie do nich nie zaliczasz.
- Nie pytaj. Nie chcesz znać odpowiedzi.
- Ty... ty...
- Nie wymyślaj kotlecie, proszę. I tak nie masz na mnie jakiegoś sensownego przezwiska, za to ja, czyli ta mądrzejsza mam na ciebie z cztery (senatorski paplannik się liczy).
- Okej, no to wszystko jasne. Z całym szacunkiem, ale rozmawiamy już od jakiejś godziny, a ja robię się głodny.
- Serio? Ja się już najadłam. (kotletami! (MAGDA!!!))

***
Anakin siedział w swoim hotelowym pokoju. Nie miał ochoty nikogo widzieć, nawet Obi-Wana (♥). Ciągle myślał o tym, że kolejny raz musi ścigać Ahsokę. Kenobiemu też było trudno, ale nie mógł się sprzeciwiać radzie Jedi i Senatowi. Ale on nie mógł jej ścigać. Po pierwsze: dobrze wiedział, że Tano jest niewinna. Po drugie: była jego padawanką. Co prawda byłą, ale Skywalker ciągle miał nadzieję, że Togrutanka wróci do Zakonu, chociaż teraz nieco w to zwątpił...  jak ona może się czuć? Trzeci raz oskarżona o zbrodnię przez swoją byłą rodzinę... ale nie wyglądała na mocno przejętą. Znając ją, mogła właśnie się topić w toalecie i śmiać się równocześnie (kolejny pomysł Magdy, a właściwie to ja (czyli Magda) aktualnie cały czas pisze, nawet teraz XD (teraz, kiedy ja zajmowałam się czytaniem! Po za tym cały czas piszemy na zmianę!)). No cóż, może się z nią skontaktuje. Skupił się i coś poczuł. 
- Nie teraz! Prowadzę właśnie rozmowę! - Usłyszał w głowie głos dziewczyny. - Nie teraz!... Jabby, ale jak chcesz koniecznie całować jego tyłek...
- Co?!
- Oj! Sorki! To nie do ciebie! Gadam na 2 fronty. Pa! - Przerwała połączenie togrutanka.
- Aha. - skomentował to wszystko Skywalker, po czym się uśmiechnął się. - Na prawdę, można ją topić w kiblu, a ona i tak będzie wyzywać ludzi od Jabby. - Westchnął.
***
Około 16:30 Ahsoka i Lux siedzieli w domu i bardzo kreatywnie nic nie robili. W pewnej chwili ktoś zadzwonił do drzwi.
- Proszę - Powiedział Bonteri otwierając drzwi. W drzwiach stanął... Anakin Skywalker!
- Sorki że przeszkadzam, ale muszę pogadać z Ahsoką. - odezwał się rycerz Jedi.
- Ahsoka? A co niby ona miałaby robić w moim domu? - Ręce senatora trzęsły się ze zdenerwowania.
- Daj spokój, do nikogo innego nie powiedziałaby ,,Pocałuj tyłek Jabby" czy coś w tym stylu. Mogę wejść? - Zapytał.
- Ale przecież ci mówiłem, że Ahsoka jest gdzieś indziej i...
- Załóżmy, że to oznacza TAK - Przerwał mu Anakin i wszedł do środka. W salonie, na fioletowej kanapie siedziała jego była padawanka. Gdy tylko go zobaczyła zerwała się na nogi.
- ANAKIN??? Co ty tu robisz?! Jak się dowiedziałeś...
- Daruj sobie. Tak, mi też bardzo miło się z tobą widzieć. - Odparł Jedi i usiadł obok dziewczyny. - A teraz powiedz mi, jakim cudem znalazłaś się na oknie w sali obrad. - Zaczął Skywalker. Ahsoka już miała wzywać prawnika, ale z Anakinem to nie to samo, co z Luksem, więc nie protestowała.
- To nie tak... ja nic nie zabrałam...
- No przecież wiem, głupi nie jestem...
- Serio? - Przerwała mu Tano udając zdziwienie. (no musiałam ;))
- ...ale co ty tam robiłaś? Jak nie będziesz miał sensownego powodu, to tym razem nie dam rady cię uratować, a admirał Tarkin wciąż za tobą szczególnie nie przepada. - Kontynuował Wybraniec nie zwracając uwagi na Ahsokę.
- No fakt. Gość mnie nie lubi.
- I to nielubienie pogorszyło się po twoim ostatnim numerze.
- Po tym jak uwolniłam Barriss?
- Aha. Oczywiście, admirał...
- Daruj sobie stopnie wojskowe i im podobne, albo będę do ciebie mówiła per. "mistrzu Jedi"
- No dobra. No to po tym jak uwolniłaś Barriss to Tarkin się wściekł i od razu poleciał do senatu, licząc, że skażą was obie, ale, że na nagraniu z więzienia Barriss mówiła, że ktoś ją zmusił do tego zamachu i obydwie zostałyście uniewinnione, więc Tarkin się wściekł.
- NO! Już wiem... to... ten Zomvin... - Pogrążyła się w myślach Ahsoka.
- Pan Prawnik Asdoihutiyk? (skróty klawiszowe rządzą!) A co on ma do tego...??? - Zdziwił się Wybraniec.
- Tyle co ty masz wspólnego z Ulicznym Toi-Toiem. (Tak, uwzięłam się na Toi-Toje (Magda) (i na kotlety!)).
- No to po co poruszasz jego temat, skoro nie ma nic wspólnego z tą sprawą? - Spytał.
- No właśnie ma. I to bardzo dużo.
- No to czemu... Czekaj co?! - Zdenerwował się Jedi.
- No jak to co? Przecież to Asdoihutiyk (jak ja uwielbiam kopiować i wklejać :D) mnie oskarżył.
- Ale, że co ja mam niby wspólnego z ulicznymi Toi-toiami?!
- Oprócz zapachu i wyglądu?
- O ty...
- Zapewne to, że dość długo w nich przesiadujesz.
- Ahsoka... - Rzucił ostrzegawczo Skywalker.
- Jakby co Lux, będę na górze wywalać twoje ciuchy z szafy! - Krzyknęła togrutanka i wskoczyła na parapet otwartego okna..
- Eeeh... - Zaczął Lux - A właśnie miałem zaproponować Anakinowi ,,kawkę lub herbatkę" (To ja, Magda).
 - To sobie proponuj. Ja muszę zrobić miejsce na swoje nowe ciuchy! - Z pokoju Luxa Ahsoki dobiegł głos dziewczyny.
- Nowe ciuchy? Coś ty dzisiaj robiła dziewczyno?!
- Okradłam cię i poszłam kupić sobie zapas normalnych ubrań bez jęczącego mi nad uchem chłopaka!
- Dobrze, że przynajmniej nie musiałem iść z tobą.
- Ty byłeś zajęty polityczną paplaniną.
- Wiecie, że ja tu wciąż jestem?! - Przerwał im Anakin. - I gadaj mi zaraz Ahsoka coś ty tu wyrabiała!
- No przecież mówiłam ci przez Moc. Ja tylko pobiłam senatora, groziłam komuś wybiciem zębów, upieczeniem na zielono i tak dalej, no i jeszcze okradłam Luksa i jestem oskarżona o kradzież jakiś tam dokumentów. Mam ci się jeszcze z czegoś spowiadać?!
- Po pierwsze zejdź tutaj, bo pójdę do ciebie. Po drugie, owszem masz, więc złaź!
- Aha, już. Lux, własnie skończyłam wywalać twoje ciuchy! One są naprawdę plątliwe. W każdym razie masz je! - Tano zrzuciła tonę ubrań na głowę senatora, a ten się przewrócił.
- Okej.... - Zaczął Anakin, pomagając Luksowi wstać. - Co tu się działo? Wyjaśnij mi. - Zwrócił się do Bonteriego ze złością.
Chłopak szybko wyjaśnił Skywalkerowi, co Ahsoka robiła przez te 3 dni, pomijając oczywiście niektóre momenty (wszyscy wiedzą, o co chodzi XD).
- No to pięknie. A dlaczego, jeśli można wiedzieć Ahsoka przyszła właśnie do ciebie...? - Spytał podejrzliwie Jedi.
- Bo nie chciało mi się siedzieć na Courusant i nonstop obrywać brudną wodą od Ventress i Barriss. - Odpowiedziała zamiast senatora togrutanka zeskakując z okna.
- Nie chciałaś lecieć na Shili? - Zainteresował się Wybraniec.
- Nie i nic ci do tego. - Odpowiedziała mu Tano, ale już nie tak łagodnie.
- Eee... Mistrzu Jedi... lepiej omijać tematy, o których Ahsoka nie chce mówić, bo można skończyć nieciekawie... - Ostrzegł go Lux.
- Ty może i skończyłbyś nieciekawie, ale wątpię czy Ahsoka dałaby radę mi coś zrobić. - Odpowiedział spokojnie Skywalker.
- To, że nigdy nie udało mi się cię pokonać, nie znaczy, że nie mogę zrobić ci krzywdy. - Wtrąciła się dziewczyna. - Pamiętasz może jak kiedyś przez tydzień chodziłeś z podbitym okiem, albo tak cię pogryzłam, że wciąż masz ślady?
- Poważnie? Gdzie? - Zapytał ze śmiechem Lux.
- Nie twoja sprawa. - Mruknął Anakin. - Ahsoka możemy pogadać trochę bez  niego?
- No dobra, chodź do mojego pokoju.
- Chyba raczej mojego. - Przerwał jej Bonteri.
- Już nie. - Odpowiedziała mu togrutanka i wskoczyła na parapet, a Skywalker za nią.

_______________________________________________________

Tadam! Najdłuższy rozdział w historii! Gratulacje dla tych, co dotrwali do końca. No tak szczerze miał być dłuższy, ale stwierdziłyśmy z Magdą, że wtedy to naprawdę nikt tego nie przeczyta.
Tak. Prześladowały mnie wielkie litery i kropki i spacje. GRRRR!!! A poza tym to znowu dodałam tu coś kosmicznego, na przykład Toi-Toie :)
I tak bardziej kosmiczne rzeczy pojawiały się tu w czasie pisania.
Naprawdę!?... E tam. Chciałam tylko powiedzieć, że ostatni lub przedostatni raz męczę ludzi na tym blogu:( KOTLETY <3
MAGDA, DAJ SOBIE LUZ Z TYMI KOTLETAMI!!!!!!!
E tam. I tak Lux jest podobny do kotleta tyle, co Anakin do ulicznego Toi-Toja (I ja nadal nie wiem, czy ja to dobrze piszę XD)
*wali głową w ścianę* Ehh, dobra kończymy, bo ja tu nerwowo nie wytrzymam.
Dedyk dla:
wszystkich, co uczciwie dotarli do końca!!! (czyli zapewne nielicznego procenta XD)

Niech Moc Kotletów i Toi-Toiów Będzie Z Wami!!!
MAGDA!!! *zaczyna gonić Magdę z włączonym mieczem świetlnym*

NMBZW!!!