poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Rozdział 17

Obi-Wan pędził przez Onderońską puszczę już od dobrych kilkunastu minut. Po drodze próbował za pomocą Mocy skontaktować się z Anakinem, jednak coś ją zagłuszało. Nie podobało mu się to. Kenobi miał nadzieję, że jego były padawan nie wpakował się w żadne kłopoty, jednak w związku z zaistniałą sytuacją szczerze w to wątpił. Po za tym dla Anakina Skywalkera dzień się nie liczył, jeśli nie wpakował się w jakiekolwiek bagno. A oczywiście z większości to Kenobi musiał go wyciągać. Choć właściwie, Wybraniec też go czasem ratował, a potem uwielbiał mu to wypominać.
Jedi pokręcił głową, odrzucając od siebie myśli o ex padawanie. Po kilku kolejnych minutach dobiegł do włazu , który najprawdopodobniej prowadził do więzienia. Stejwończyk bez wahania wstąpił w oglucony mrok.

***

- Czy ja tu wyczuwam podtekst "będzie ono bardzo krótkie"? - Zapytała Ahsoka próbując wypatrzeć autora pogróżek
- Jak się tego domyśliłaś? - Odpowiedział głos i w pole widzenia Tano i Skywalkera wskoczyła postać w kapturze.
- Trudno nie było, wszyscy którzy uważają się za najpotężniejszych na świecie powtarzają to samo, a potem kończą za kratkami, albo martwi - włączył się do rozmowy Anakin
- Och, nie jestem najpotężniejszy na świecie, ale miło, że tak uważasz. - Odpowiedział mężczyzna i zaatakował Jedi, bez większego zaskoczenia z ich strony, czerwonym mieczem świetlnym.
- Chyba w twoich snach. - Odpowiedział Wybraniec i zaczął atakować sithański pomiot. Po chwili, do walki dołączyła się również Ahsoka. Skywalker nie miał pojęcia, skąd wzięła swoje miecze, ale nie interesowało go to teraz. Ważne, że nie wyszła z wprawy, co mimo krótkiego czasu bez treningów było u niej możliwe. Ledwo zauważył, że mężczyzna zamachną się na niego mieczem. Szybko uskoczył i otrząsnął się z przemyśleń. Na rozmyślanie o Smarku będzie miał czas później, o ile nie zostanie poszatkowany na kawałki. A takiej opcji nie przewidywał.

***

Kenobi usłyszał walkę, jeszcze zanim ją zobaczył. Przyśpieszył i po chwili zobaczył walczące sylwetki. Anakin oczywiście musiał się w coś wkopać i razem z Ahsoką walczyli teraz z jakimś zakapturzonym przeciwnikiem. Chwila, stop. Skąd Ahsoka miała miecze?
- Będziesz tak stał i się patrzył, czy może pomożesz?! - usłyszał głos Anakina
- Nie, będę patrzył jak umierasz, bo za nisko trzymasz gardę - Odkrzyknął mu Obi-Wan i wyskoczył w powietrze atakując tajemniczego przeciwnika w locie.
- Wcale nie trzymam za nisko gardy - Zmarszczył brwi Skywalker
- Czasem trzymasz - odpowiedział starszy Jedi i sparował zadany mu cios.
- Hej, może będziecie sobie później prawić kazania na temat odpowiedniego trzymania miecza i pokonacie tego tu, co? - przerwała ich rozmowę Ahsoka.
- Nie zdołacie mnie pokonać marni Jedi - powiedział ich przeciwnik i zamachnął się mieczem tak mocno, że wytrącił dziewczynie miecz z ręki i zaczął napierać na nią ze zdwojoną siłą, tak, że ledwo dawała radę bronić się swoim shoto.
- Ładnie to tak? - Wykrzyknął Anakin nacierając na złego kolesia (ach, te moje synonimy :D) i zmuszając go do obrony.
- Chyba tylko was, nędzni Jedi obchodzi, jakie zachowanie jest ładne a jakie nie - syknął zakapturzony i odepchnął Jedi Mocą, tak, że znikli z pola widzenia, co nie było trudne, zważywszy za ciemność.
- Sithowie zawsze uczą, że w walce jedyną zasadą jest brak współczucia i litości. - Znów zaatakował Ahsokę, która dopiero co przyciągnęła do siebie swój miecz (ona już nie jest Jedi, a Sarx [ciężko się domyślić, że to on ;)] odepchnął tylko Jedi).
- Czy ty się zawsze wyżywasz na nie-Jedi? - Mruknęła Ahsoka starając się bronić.
- Raczej nie zniżam się do poziomu walczenia z kimś poniżej rangi rycerza, ale mogę dla ciebie zrobić wyjątek - odsyknął jej Sarx, coraz mocniej na nią nacierająć
- Jakoś nie czuję się zaszczycona - odpowiedziała Tano i przeskoczyła nad przeciwnikiem, by zaatakować go od tyłu. Niestety kolo miał za dobry refleks i zdążył się obrócić, oraz zablokować cios. Kolejne uderzenie wytrąciło jej z rąk oba miecze i zrzuciło na ziemię.
- Stang - Zaklęła w myślach togrutanka i zaczęła cofać się byle najdalej od czubka czerwonego miecza skierowanego w jej stronę. Próbowała przyciągnąć swoje miecze, ale w ostatniej chwili zły kolo, zablokował lecące w jej stronę rękojeści Mocą i odrzucił gdzieś daleko.
- Jakieś ostatnie słowo? - spytał szyderczo mężczyzna. Nagle zmysły Ahsoki zarejestrowały ruch gdzieś za plecami sithańskiego pomiotu. Leciutko się uśmiechnęła.
- Owszem, nawet dwa. Masz problem - Powiedziała i gdy tylko na ich przeciwnika skoczyła Anakin przeturlała się w blok i przyciągnęła swoje miecze. Nic jednak zdołała zrobić, bo wkurzony Skywalker stał już nad klęczącym, poranionym złym kolesiem i trzymał mu miecz przy gardle.
- A teraz grzecznie powiesz nam, kim jesteś, dla kogo pracujesz, co planujesz i dlaczego wkopałeś Ahsokę w tą kradzież?
- A jeśli nie będę chciał mówić? Nie możesz mnie zabić Jedi, jestem bezbronny i ranny, a mój miecz leży gdzieś przecięty na pół..
- Lepiej mów, bo Republika nie będzie dla ciebie taka miła jak ja.
- Akurat uwierzę.
- Mów. - W oczach Wybrańca płonęły iskierki złości.
- Powiem ci tyle, że mogę być twoją zgubą i nie jestem jakimś głupim łowcą nagród, żeby mnie ktoś wynajmował, ja nie planuję nic, to mój mistrz, którego nigdy nie pokonacie, a dziewczyna wkopała się sama.
- Anakinie, nie chcę nic mówić, ale chyba tutejsze straże, właśnie zorientowały się co się dzieje i tu idą - Zawołał Obi-Wan
- Przecież czuję - odpowiedział Skywalker
- Emm, to ja zmykam i nie przerywam, nie chcę, żeby mnie znaleźli, pa! - Krzyknęła Ahsoka i wbiegła do glutowatego tunelu, którym przyszli.
- Ahsoka, zaczekaj! - Krzyknął za nią jej były mistrz.
- Idź za nią, ja popilnuję tego tutaj, dopóki nie przyjdzie straż - powiedział Kenobi i w jednej chwili młodszego Jedi już nie było.

- Stang, czy ten tunel musi być tak niski?! - Mruczał Skywalker do siebie pędząc za Tano. Ona na pewno zrobił użytek, ze swojego niższego wzrostu i już dawno jej nie było. Ku jego zdziwieniu przy wyjściu spokojnie, powoli szła sobie w kierunku bazy Rebelii.
- Ahsoka, zaczekaj! - wrzasnął do niej
- Czego chcesz Anakinie? - Spytała odwracając się w jego stronę.
- Na przykład porozmawiać? - odpowiedział jej
- Może później, nie teraz - powiedziała i zaczęła się oddalać
- Ahsoka!
- Mówię, że nie chcę rozmawiać - powiedziała dalej idąc w swoim kierunku
- Ahsoka, teraz będzie wszystko dobrze, wróć ze mną do Zakonu - powiedział podchodząc do niej i przytulając ją.
- Nie mogę Anakinie. Tam już nie będzie jak dawniej. Jeszcze nie teraz.  Wyrwała się z jego uścisku, i Skywalker mógł przysiąc, że odbiegając miała w oczach łzy.

__________________________________________________

Hej, to znowu ja was męczę, moją twórczością. No ale przy rozmowie z Madzią dostałam weny, więc trzeba było wykorzystać zanim zwieje. No i powstało to na górze.
Mam nadzieję, że się spodoba, ba na ostatnie dni wakacji mój mózg kompletnie nie pracuje.
Po za tym ja nie chcę do nowej szkoły! Nie chcę do gimnazjum! NIE CHCĘ!!!!! Dlaczego wakacje są takie krótkie??? No czemu?
Tak nawiasem mówiąc, zbliżamy się powoli do końca sezonu. Ale powoli.

Dedyk dla:
Madzi <3   za dodanie mi weny
Sue   która pewnie wie czemu

NMBZW!!!

środa, 27 lipca 2016

Rozdział 16

    *music*

    Ahsoka pędziła za swoim byłym (Magda! Bo ci już nigdy nie dam pisać!). Wybraniec kopnął stojący w pobliżu kontener na śmieci, odsłaniając tajne przejście do więzienia od strony północnej. Dziewczyna z niesmakiem spojrzała na brudne i niezbyt przyjemnie pachnące ciasne tunele. Skywalker ruszył przodem, wtapiając się w Moc. Czuł dokładnie, co gdzie się znajduje.
    - Teren czysty. - powiadomił dziewczynę.
    - No coś mi się nie wydaje... - Spojrzała na pokryte śluzem burzące się ściany. - Śmierdzi gorzej niż majtki Wndu.
    - Wąchałaś?!
    Tano zignorowała to pytanie i zanurzyła się w cuchnącej dziurze. Wybraniec prowadził i ostrzegał przed ewentualnym zagrożeniem. Togrutanka większość drogi milczała. Musiała przyznać, że przez te wszystkie dni bez rycerzyka bardzo się za nim stęskniła. Brakowało jej tych sarkastycznych sprzeczek, wyzwisk i wspólnego śmiechu. Tak, miała od tego jeszcze Luksa, ale to nie było to samo. Bonteri był w tych sprawach żałosną kluchą. Ale nie mogła zostawić też Wybrańca. 
    - O czym tam rozmyślasz? - Uśmiechnął się niezałosny w sarkaźmie klusek Skywalker.
    - O niczym.
    - Typowa odpowiedź, Smarku. - spojrzał na nią. Dziewczyna mimo wszystko zobaczyła w jego oczach coś innego, nie tylko chęć do wspólnych przekomarzań. Widziała tęsknotę i cichą (na początku Madzia napisałą vivhą XD) prośbę: wróć. Ale było już za późno...
    - Idź. - ponagliła go. Ahs nie chciała już rozpamiętywać przeszłości. W zakonie Jedi nie zaakceptowaliby jej nawet, gdyby wróciła i stała się perfekcyjną padawanką. Chociaż taką i tak by nie została... miała zbyt buntowniczy charakter. 
   Czas ciągnął się niemiłosiernie. Byli oblepieni mokrym śluzem i piaskiem. Chodzili na czworaka, bo strop był może 70 cm nad podłogą. Marne metr siedemdziesiąt Ahsoki sprawnie mieściło się w dziwnym tunelu. Anakin miał nieco gorzej, piętnaście centymetrów więcej i już jest ciasno.
    - Żyjesz ty tam? - spytał w końcu swoją byłą (hihi).
    - Umarłam i jestem duchem - odparła, przeskakując kolejny marmurowy odłamek ściany. Teraz sklepienie było nieco wyżej, z dwa metry nad nimi. Brnęli przez dziwne, nieruszane od dawna przejście.
    - Też ci się wydaje, że tu jest coraz goręcej? - Kopnął leżący nieopodal kamyk.
    - Hm, no może trochę. Ciekawa jestem... Aaach! - Stopa Tano ześlizgnęła się na mokrej mazi. Dziewczyna upadła.
    Podłoga pod nimi zaczęła się niebezpiecznie trząść. 
    - Wszystko okej? - podał jej rękę.
    - Nie podoba mi się to trzęsienie. - Z sufitu osunął się niebezpiecznie wyglądający głaz. - Jesteś pewien, że to dobra droga? - przeskoczyła kolejną górkę żwiru.
    - Nie. - Z sufitu zaczęły spadać małe kamyczki. 
   - Rusz dupę, Rycerzyku! Bo nas zasypie! - Puścili się pędem przed siebie. Prowadziła ich jedynie Moc ("Moc" z małej litery, po mistrzowsku).  Skręcali na ślepo w dziwne korytarze. Im dalej byli, tym bardziej zmieniało się otoczenie. Zdecydowanie było więcej przestrzeni, a gdzieniegdzie pojawiały się samotne lampy. Było to czasem pomocne, ale raz nieźle ich nastraszyło.
    - Dobra, czekaj chwilę - wysapała młodsza. 
    - Och, nie ma potrzeby by się spieszyć. Proszę, rozgośćcie się, w końcu w tych podziemiach spędzicie resztę życia. - Odpowiedział jej niski, męski głos.

***

    Obi-Wan chował się za starym kontenerem (coś ostatnio te kontenery mnie prześladują), bacznie przyglądając się siedzącym na dachu snajperom. Przeczuwał, że zaraz będzie tutaj niezłe zamieszanie, chociaż nie wiedział z jakiego powodu. Plusem sytuacji było to, że żaden ze strażników nie pobiegł za Anakinem, a teraz szukali jego. Gdyby tylko udało mu się zwrócić ich uwagę na snajperów na dachu...
Nagle jeden z nich wystrzelił prosto w okno pałacu.
    (Niewiele myśląc Kenobi udał się to toi-toi'a...) (MAGDA!!! Żadnych toi-toiów!!!)
    - Oczywiście musieli zwrócić na siebie uwagę w ten sposób - mruknął Obi-wan i wychylił się zza kontenera.
    Snajperzy właśnie pakowali mnóstwo świecących pocisków w okna pałacu. Niewiele myśląc Obi-wan zaczął wspinać się na dach budynku. Po chwili już tam był. Natychmiast włączył miecz świetlny i w stylu Anakina rzucił się na snajperów. Zdezorientowani strzelcy zaczęli obsypywać go gradem pocisków, a Jedi rozpoczął sprawnie bronić się przed atakami, (pisanie z Madzią robi swoje... najpierw napisałam "obraniać"). Zauważył też, że napastnikami byli Arweset Galow i Misertym Kimow. Nie wróżyło to dobrze, znał się przestępcach na tyle, żeby wiedzieć, że nie są na tyle głupi, by bez sensu naparzać w polityków, szczególnie z takiej odległości, z której nie są w stanie wycelować w tego konkretnego. To była jakaś grubsza sprawa, a Kenobi nie chciał wiedzieć jaka. Szybko zbliżył się do przeciwników nadal odbijając strzały i poodcinał lufy blasterów należących do agresorów. Przestępcy spojrzeli po sobie i zaczęli uciekać, jednak Jedi szybko ich złapał i oddał w ręce Onderońskiej policji, która zdążyła wreszcie wczołgać się na dach.
    - Jedno z głowy, teraz trzeba znaleźć Anakina... - powiedział do siebie Jedi i zaczął skakać po szczytach budynków, tak szybko, że strażnicy i cała reszta nie mieli szans dojrzeć dokąd zmierza.

_______________________________________

Ja jeszcze żyję!!!!!!
Magda: No coś mi się nie wydaje, gdyby nie ja to byś tego nie napisała. A i tak to kótkie jak ogon świni. Poza tym chcę oglądać Maracculum! Czy jak to się pisze. Ni wyrywaj mi komputera. Chcę to szybko skończyć i włącz mi moją bajkę!
Po pierwsze: sama mówiłaś, że mam już skończyć, ja bym mogła pisać dalej. I to, że napisałaś więcej to tylko dlatego, że nie chciałaś mi dać kompa.
Po drugie: Miraculum i mi się nie chce tego oglądać. Ja chcę Piraci z Karaibów 3
Po trzecie: to mój komputer i mogę ci go wyrywać ile chcę.

Magda: Daj na koniec tego screena z synonimy.pl
Ok. Ludzie oto jedna z rzeczy, które robimy przy pisaniu rozdziału, oprócz dziwnych zdjęć, słuchania muzyki, itp.

I to to Madzia wyszukiwała
Magda: I na górze tyle pootwieranych kart XDD I ps: odwal się od moich wiadomości w telefonie -_-
Dlaczego? Napisałam tylko dwie...

Dedyk dla:
Vanessy

NMBZW!

czwartek, 5 maja 2016

Rozdział 15

 - Przede wszystkim - zaczął Anakin - musimy wiedzieć, jakie dokumenty zostały wykradzione. 
    Bonteri westchnął teatralnie. Znowu musiał łamać kodeks senatora? Już raz się wygadał Ahsoce, a teraz jeszcze jakieś typy Jedi (których swoją drogą znał) wypytują go o to samo. Chociaż dziwne, bo powinni wiedzieć co było wykradzione...
- A nikt wam nie powiedział? Skoro macie się zająć tą sprawą to powinni wam powiedzieć co dokładnie zniknęło.
- Tak się składa, że nikt nie chciał nam powiedzieć nic oprócz tego, że to były ważne pliki. No i oczywiście łatwo się domyślić, że jakieś kody do cel, bo inaczej więźniowie nie uciekliby nie włączając alarmu. Ale na pewno wykradziono coś jeszcze. Co? - spytał Anakin
-  Nie mogę powiedzieć wam więcej. Nie i nie. To tajemnica...
- Aha. Czyli jak to są plany bomby atomowej to też nam nie powiesz? Wolisz zniszczyć świat czy złamać jakieś głupie zasady? - Obi-Wan uniósł lewą brew. Wyjątkowo zgadzał się z Anakinem, w kwestii zasad.
    - Nie, aż tak to nie. Chodzi o to, że to są tajne dane o podziemnych więźniach i kwaterach z mega mocnymi bronia... - urwał i złapał się za usta.
- Brawo. Dostaniesz cukierka w nagrodę - Skywalker rozsiadł się wygodnie na kanapie chłopaka - A teraz druga sprawa.
- Gdzie jest Ahsoka i co zrobiliście, że was nie złapali? - wtrącił się Kenobi lekko poruszając palcami prawej dłoni (ludzie, ja wiem, że to zdanie jest bez sensu. Ale jest potrzebne). Luksowi zdawało się, że coś mu pokazuje...
- Język migowy! (w sensie to coś co nie wiem jak się nazywa, ale jakiś mistrz Jedi używał w Wojnach Klonów, więc niech będzie) Dobrze, że w Onderońskiej Rebelii każdy musiał go umieć, bo byłoby kiepsko - Zrozumiał chłopak - Chwila... 
- Masz grać jakbyś się jeszcze nie zorientował. Tylko udajemy rozmowę o Ahsoce - Pokazał mu Kenobi
- Jasne - odmigał senator - Poszła gdzieś... Skąd mam wiedzieć gdzie - powiedział
- Na pewno? - wyrwał się Skywalker pokazując do niego - Gdzie jest to więzienie?
- No nie wiem! Uciekła sobie gdzieś przez okno wrzeszcząc "To nie ja!". Skąd mam wiedzieć gdzie jest? - Powiedział chłopak - W lesie. Gdzieś dwa kilometry na wschód od bazy Rebelii
- Oczywiście. Trudno, sami jej poszukamy - mruknął Wybraniec wstając - Dzięki za infromacje
- Do widzenia senatorze - ukłonił się Obi-Wan i Jedi wyszli
    Lux usiadł na kanapie.
- Biedna Ahsoka... co ona teraz sama zrobi... - pomyślał - Hmm... zapewne nabija się ze mnie, albo pakuje się w kłopoty. Oby nie to drugie - westchnął


***

- Czy tobie ten plan też się nie podoba? - Spytał Arweset Galow, gdy z Misertymem Kimowem skradali się po dachach budynków

- A ma mi się podobać? Jesteśmy przynętami - Odpowiedział drugi zbir
- Plus mamy powystrzelać trochę ludzi z pałacu i wykurzyć króla
- Czyli robota dla przynęty. Połkną haczyk i polecą do schronu, a tam będzie Sarx i  to on się będzie bawił. Mam tylko nadzieję, że tych Jedi naprawdę nie ma w pałacu, bo jak są...
- Nic nie mów. Naprawdę nic nie mów.
- Jasne - Mruknął Galow kończąc rozmowę


***
Anakn i Obi-Wan szli ulicami Onderonu klucząc ku wyjściu do dżungli. Nagle stanęli jak wryci.
- Czujesz? - spytał Obi-Wan
- Nie, wcale - mruknął sarkastycznie Anakin - Oczywiście, że tak. Mamy tu "mały problem" z Ciemnej Strony
- Obawiam się, że nie taki mały - powiedział Kenobi - Musimy natychmiast wracać do pałacu
- Ale mieliśmy pójść sam wiesz gdzie - przypomniał Skywalker, wypatrując śledzących ich Strażników
- Wiem. Ale jeśli tu grasuje ktoś silny Ciemną Stroną, to może jeszcze bardziej wkopać Ahsokę - stwierdził rudy przechodząc na rozmowę przez Moc - Rozdzielamy się. Idź prostą drogą do pałacu, a potem zgub strażników na dachach i biegnij do lasu. Ja pójdę okrężną drogą, więc większość powinna pójść za mną. Sprawdzę co się dzieje w pałacu. Zajrzyj sobie do tego więzienia i jak najszybciej wracaj
- Zapomniałeś o spotkaniu się z Ahsoką. Ona przecież siedzi w tej bazie
- No dobra. Ale postaraj się wrócić jak najszybciej niezauważonym - powiedział starszy Jedi i ruszył w swoją stronę. Młodszy odczekał chwilę i poszedł w swoją. Zgodnie z przewidywaniami Kenobiego, nie śledziło go za wielu strażników; wyczuł tylko jednego.
- Głupki. Po co się kryją skoro i tak można ich wyczuć. Już bardziej by się ukryli, gdyby szli środkiem ulicy przebrani za zwykłych ludzi - pomyślał kręcąc głową. Ten kto zlecił ich śledzenia, czyli najprawdopodobniej Asdojhutjyk (teraz dobrze siostra?), mógłby trochę pomyśleć. To przecież nie boli.
Wszedł na plac przed pałacem. Oczywiście śledzący go strażnik próbował się ukryć gdzieś w cieniu licząc, że pozostanie niezauważony. Totalny głupek.
- Jeszcze trochę poróbcie za głupków, to małe dzieci, was będą umiały w pole wyprowadzić - mruknął do siebie i szybko wbiegł do bocznej kamienicy. Wskoczył na dach jakiegoś niższego budynku i na następny i stanął na najwyższym. Na placu strażnik główkował, gdzie to Jedi zniknął. Skywalker zaśmiał się po cichu z jego głupoty i ruszył biegiem w stronę dżungli. Nagle zauważył dwie sylwetki na innym dachu. Leżały celując z jakiś karabinów do pałacu, ale nie strzelali. Najwyraźniej na coś czekali.
- Obi-Wanie, nie chcę cię martwić, ale na dachu jest dwóch snajperów, którzy celują w pałac - przesłał przez Moc wiadomość Kenobiemu
- Dzięki za informację, właśnie miałem wrażenie, że coś tu puszcza refleksy świetlne z dachu - odpowiedział starszy Jedi - biegnij do Ahsoki, bo tu się zaraz zapewne zamieszanie zrobi i będą po dachach szukać
- Jasne. Przecież właśnie to robię
- Wiem. Tak tylko mówię


***

Ahsoka siedziała sobie spokojnie w bazie Rebelii, dedukując, gdzie mógł się ukrywać gostek w kapturze, gdy nagle do środka wpadł Anakin

- Hej! Mogłeś uprzedzić, że tu przyjdziesz! - krzyknęła
- Ciebie też miło widzieć Smarku
- Po co przyszedłeś? - spytała togrutanka
- Od kiedy od razu przechodzisz do konkretów? - udał zdziwienie Wybraniec
- Od dziś. Po co przyszedłeś?
- Po to, że dwa kilometry stąd jest więzienie z którego zwiali przestępcy - wyjaśnił Skywalker
- Dwa kilometry stąd? Gdzie? Przecież lataliśmy z Rebelią po połowie dżungli i go ni widzieliśmy.
- No ale jest. Mam tą informację od Luksa, więc raczej jest prawdą
- Idę z tobą sprawdzić - powiedziała Tano wstając
- Nie idziesz. Nie mogą cię zauważyć - zaprotestował Anakin
- Wiesz, że i tak pójdę - uśmiechnęła się wyzywająco dziewczyna
- Doskonale o tym wiem, ale spróbować nie zaszkodzi Sprawdzałem tylko, czy nikt mi Smarka nie podmienił
- Nic o tym nie wiem. A upartości uczyłam się od najlepszych - powiedziała nastolatka z uśmiechem i wyszła
- Co, że ode mnie? - Uśmiechnął się również Anakin i ruszył za nią.

__________________________________________________________


Dobra ludzie, jest rozdział! Cieszmy się wszyscy, Emi się wyrobiła! A to wszystko dzięki mojej kochanej siostrzyczce, która mi napisał fragment i zmotywowała mnie do napisania tego rozdziału. Dziękuję Madziu! :*

Sorki, że tak nie ma rozdziałów, ale dopiero w zeszłym tygodniu wyszłam na prostą z konkursami. I zapewne jeszcze trochę rozdziały się będą pojawiać w kratkę, bo do połowy czerwca mam weekendy zawalone. No sorki, ja tego nie wymyśliłam.
Wiem, że blog wygląda na razie nie za pięknie, ale ja serio wciąż nad tym pracuję. Nawet podręcznik do projektowania stron internetowych czytam, żeby tu coś ładniejszego zrobić, a mam na karku dwie lektury. No ale trudno, obydwie na za tydzień, czy tam za dwa. Dobra, co ja tu będę gadać i tak pewnie nikt tego nie czyta.
Dedyk dla:
Madzi

NMBZW!!!

środa, 4 maja 2016

Star Wars Day!!!

No wiem, że już się kończy, ale chciałam przypomnieć, że mamy dzisiaj dzień Gwiezdnych Wojen!
Po za tym jak można zauważyć mam nowy wygląd bloga, nad którym wciąż pracuję, ale miał być na dziś, a Madzia mnie zmusiła mnie do wstawienia go wczoraj wieczorem. I ludzie szacun dla Wiki, która ma cierpliwość do tego wszystkiego, bo te szablony to serio nie jest takie hop-siup. I kody CSS (te od takich fajnych zakładek) to też masakra.
Chciałam na dzisiaj napisać rozdział, ale niestety przedłużyła mi się wczoraj sprawa z szablonem, a dziś nie miałam czasu, ale jutro postaram się wstawić. Hmm, chyba nadużywam słowa "ale". Dobra, nieważne. W każdym razie szczęśliwego dnia SW, z którego zostały niecałe dwie godziny.

May the 4th be with You!!! Forever!!!

wtorek, 29 marca 2016

Rozdział 14

Ahsoka szła w kierunku nieużywanej już bazy rebelii. Dzięki panu Asdojshujtikowi (nie chce mi się kopiować i wklejać więc pewnie jest źle), nie mogła teraz wkurzać Luksa, tylko musiała łazić przez tą dżunglę. Dobrze, że przynajmniej było na Onderonie miejsce, które znała i mogła się w nim ukryć. Chociaż jak jest się poszukiwanym trzeci raz w tygodniu to znane kryjówki robią się już nudne. Ogarnięta takimi rozmyśleniami przeszła całą drogę do bazy. Na szczęście była ona opuszczona, bo inaczej mogłaby mieć pewne nieprzyjemności. Weszła do opuszczonego budynku dowodzenia. Usiadła na środku i zamknęła oczy. I tak nie miała co robić, a rozmowy z Anakinem nie były takie złe.
- Rycerzyku? Jesteś? - zapytała togrutanka
- Nie ma mnie - odpowiedział przekornie Skywalker
- Super, a ja umarłam, więc możemy pogadać - stwierdziła ciągnąc żart dziewczyna
- Od kiedy chcesz ze mną gadać? - zdziwił się Jedi
- Od kiedyś, a chwilowo nie mam co robić, więc mogę zmarnować kilka minut, żeby zapytać się o reakcję Asdojsutjika (ja nie umiem tego napisać) - powiedziała nastolatka
- Och, jest wkurzony, że cię nie było i Lux miał wytłumaczenie. Ale na sto procent, będzie kazał śledzić senatora Bonteriego, więc się nie wychylaj za bardzo - poprosił Wybraniec
- Jasne. Tylko odnajdę prawdziwego winowajcę i udowodnię, że jestem niewinna, a potem będę grzeczna. No może nie całkiem - odpowiedziała udając ton niewiniątka Ahsoka
- Ahsoka, proszę... - Zzczął Anakin
- I tak dobrze wiesz, że nie odpuszczę, dopóki mnie nie złapią i nie zaciągną przed sąd z porządnymi dowodami. No dobra, dowód teoretycznie mają. Teoretycznie - odrzekła Tano
- A ja nie chcę, żeby coś ci się stało.
- To trafiłeś pod niewłaściwy adres. Będziesz mnie powiadamiał jak się czegoś dowiecie? - Poprosiła togrutanka.
- Ehh. Jesteś niemożliwa. - Westchnął Wybraniec.
- Wiem. To moja największa zaleta. Będziesz?
- Ale ty będziesz na siebie uważać. - Postawił warunek Skywalker.
 - Spróbuję.
- Spróbujesz? No to mnie uspokoiłaś. Jak ja z tobą wytrzymywałem, co?
- Jakoś musiałeś. Czekam na informacje od ciebie. Papa - zakończyła połączenie dziewczyna

***

Anakin westchnął. Zdawał sobie sprawę, że Ahsoka nigdy nie odpuści. Miał tylko nadzieję, że jej nie złapią, bo wtedy by się nie wywinęła. A nie maił zamiaru patrzeć jak ją skazują na śmierć albo... wolał o tym nie myśleć. Nie mógł pozwolić, żeby jego Smarkowi coś się stało. Nie odpuścił by sobie.
- Anaknie? Wszystko w porządku? Jesteś zbyt zamyślony jak na siebie - przerwał rozmyślania Skywalkera, Obi-Wan
- Nie, wszystko w porządku, tylko martwię się o Ahsokę - odpowiedział Wybraniec - A stało się coś?
- Nie, nic. Ale słyszałem jak pan Adojshutjik rozkazuje kilku strażnikom pilnować senatora Boneri.
- Słyszałeś? Chyba chciałeś powiedzieć podsłuchałeś. Ja nie wierzę. Obi-Wan Kenobi podsłuchiwał prawnika. Chyba zapiszę to w kalendarzu - zaśmiał się Skywalker
- Bardzo zabawne Anakinie - mruknął Stejwończyk - Ale może odstaw żarty na bok i zajmijmy się znalezieniem Misertyma Kimowa i Arweseta Galowa, co?
- Jasne mistrzu. Tylko muszę powiedzieć... - zaczął Anakin, ale szybko ugryzł się w język
- Ahsoce? - dokończył za niego Kenobi unosząc lekko brew - Wiesz co się stanie jak ją przyłapią?
- Aż za dobrze. Ale jak sama się weźmie za szukanie dowodów na swoją niewinność to tym razem się nie wywinie. Więc chyba możemy jej trochę pomóc?
- Ehh. Ale kontaktuj się z nią tylko przez Moc, bo na pewno i my nie będziemy puszczani na samowolkę - powiedział Obi-Wan i się odwrócił - A teraz chodźmy. Ci przestępcy nie znajdą się sami z powrotem w więzieniu.
- Jasne, już idę - mruknął Skywalker i szybko wysłał przez Moc wiadomość do Ahsoki: Lux ma obstawę. Idziemy z Obi-Wanem szukać tych bandytów. Jak wrócimy to poinformuję cię czego się dowiedzieliśmy.


***
Postać w kapturze zaśmiała się szyderczo. Wszystko było takie proste. Onderon niedługo będzie znów we władaniu Separatystów, nie żeby planeta była jakoś bardzo dla niego ważna, ale plany Lorda były wielowarstwowe, a uczucia tak łatwo przechodziły z osoby na osobę. Znów się zaśmiał. Jeszcze tylko trochę, a będzie miał władzę nad galaktyką i jeszcze zyska nowego ucznia. Chyba, że Wybraniec nie stanie po jego stronie, a wtedy... no cóż, sithowie i tak wygrają.

***
- Zamach na króla? Tak od razu? - zdziwił się Misertym Kimow
- A proponujesz coś innego? - powiedział gostek w kapturze (spoko, już niedługo będzie miał imię. jeszcze chwila) delikatnie gładząc rękojeść swojego miecza świetlnego
- Nie, panie - odpowiedział zbir kuląc się. Nie miał zamiaru sprawdzać co jest w stanie zrobić Sarx (a mówiłam, że będzie jego imię)
- Cudownie. A teraz może przedstawię wam plan ataku...

***
- Genialnie, po prostu genialnie - pomyślał Lux kręcąc się po swoim pokoju - Jestem tu uziemiony i nie mogę się spotkać z Ahsoką, bo za oknem mam strażników. Lepiej być nie mogło - westchnął - Żeby ona chociaż była bezpieczna.
- Senatorze Bonteri! - zawołał głos jednej z pokojówek - Ma pan gości!
- Już idę! - wrzasnął kotlet i wyszedł z pokoju. - Zapewne jakiś posłaniec Adojshutjika - pomyślał schodząc ze schodów.
- Dobry wieczór, senatorze Bonteri - Powiedział, ku ogromnemu zdziwieniu modnisi, Obi-Wan. Za nim stał Anakin
- Dobry wieczór mistrzowie Jedi - odpowiedział senator - Co was do mnie sprowadza?
- Zbiegli przestępcy. Postanowiliśmy zacząć poszukiwania u ciebie, ponieważ podejrzana Ahsoka Tano przebywała u ciebie - wyjaśnił Skywalker, specjalnie mówiąc przesadnie głośno
- W takim razie wejdźcie do środka - zaprosił Bonteri i szepnął do Wybrańca - Po co tak wrzeszczysz? Cały Onderon ma nas usłyszeć?
- Onderon nie, ale ci strażnicy tak - odszepnął Skywalker - a właśnie, wokół twojego domu jest  pięciu strażników, którzy mają cię śledzić.
- Zorientowałem się - mruknął do niego Lux i gestem zaprosił gości do stołu (nie trzystu metrowego jak u Madzi :D) - Więc co chcielibyście wiedzieć?

_______________________________________________

Dobra, myślę, że to stosowny moment, żeby przerwać, bo nie będę miała pomysłu co napisać w następnym rozdziale. No ale, się cieszcie bo jest w końcu rozdział! Miał być w zeszłym tygodniu, ale jak Kelly z Vanessą odnalazły Wenę, to musiałam iść na drogę krzyżową i wtedy skubana zwiała. :D No ale ją znalazłam. Mam wenę i chyba zaraz idę pisać rozdział na drugiego bloga, więc jest pewna szansa, że jutro się pojawi. A jak nie jutro to powinien w tym tygodniu. No chyba, że się będę uczyć, ale nie wiem... tak, za tydzień testy, mam jeszcze dwa konkursy, ale będę pisać rozdział zamiast się uczyć. XD No dobra pouczę się trochę... chociaż ja się wciąż uczę... taa, bo czytanie książek Ricka Riordana to jest nauka mitologii greckiej... no może. A mi się nie chce czytać Parandowskiego! No trudno, będę musiała. Ja już nawet Muz i rzek nie pamiętam. Ehh, dobra miałam szybko kończyć, a gadam o tym jak się uczę. Cała ja, zawsze nie na temat. ;)
Dedyk dla:
Vanessy i Kelly, bo znalazły moją Wenę.

NMBZW!

wtorek, 15 marca 2016

Epidemia LBA

Hejo! Rozpoczęła się epidemia na LBA i dostałam trzy kolejne nominacje! Dziękuję za nie Fellen Angel, Asharze i May. No to co? Zaczynamy!

Pytania Od Fellen Angel:
 1. Jak ci idzie nauka w szkole?
Większość piątek to chyba dobrze, nie?
2. Co chcesz osiągnąć?

Dużo rzeczy... nie chce mi się wymieniać. :D
3. Co jest dla ciebie najważniejsze?

Życie, głupota, żelki... A tak na poważnie, to przyjaźń i rodzina.
4. Jaka książkę/książki lubisz najbardziej?

Cały Rick Riordan i cały Harry Potter.
5. Jaki film najbardziej lubisz?

Wszystkie Star Wars! A tak po za tym to Avatar.
6. Stoisz po jasnej czy ciemnej stronie mocy?

Light Side 4ever!
7. Największe marzenie z dzieciństwa? (Czy udało się jej spełnić?)

Chyba wciąż jestem dzieckiem, co? Oj, wiem, że chodzi o takie marzenia małego dziecka, więc tak: nie pamiętam rzadnego, nie wiem.
8. Ulubiona piosenka/piosenki?

Chyba cała muzyka do Star Was, część Adele, a osobnych piosenek mi się nie chce wymieniać, są w poprzednim LBA.
9. Ile pracujesz z blogerem?

Od początku grudnia 2015r.
10. Masz rodzeństwo?

No. Takiego jednego wkurzającego brata na ofiarę dla słońca.
11. Co robisz gdy zaczynasz się nudzić?
Najczęściej siedzę i myślę co napisać na blogu, albo wymyślam jakieś dziwne historie, albo czytam, albo bawię się GIMP-em.

Pytania od Ashary:
1. Lubisz żelki?
Kocham, kocham, kocham i jestem uzależniona.2. Gdy byś została Bilarderem to co byś kupiła?
Dużo żelków i Sokoła Millenium, a potem poleciała do Odległej Galaktyki.3. Twój autorytet wśród blogerów?
Nie mam pojęcia. Chyba wszyscy.4. Jak zabijasz nudę?
Rożnie. Pisałam wyżej. Tylko zapomniałam dopisać wkurzanie koleżanek i wysoce inteligentne rozmowy na Hangauts.5. Ulubiona piosenka?
Ehh. Zamęczycie mnie tą muzyką. Adele "Hello", a najlepiej moja wersja, "Hello from the Light Side".6. Ulubiony film?
Oj, nie wyróżnię. Chyba wszystkie Star Wars uwielbiam jednakowo. 7. Ulubiony przedmiot w szkolę?
Muzyka, historia i w-f. Nie wybiorę jednego.8. Czego nie znosisz w ludziach?
Ich egoizmu, mega wielkiego ego i tego jak się przejmują drobnymi sprawami.9. Lubisz pianki?
Są ok, ale wolę misie Haribo.10. Optymistka, pesymistka czy pół na pół?
Raczej pół na pół. Chociaż zależy od sytuacji.11. J.polski czy matematyka?
Hmm. Ciężko stwierdzić, bo obydwa mają swoje plusy i minusy. Ale w polskim jest mitologia, więc chyba bardziej polski... chociaż nie wiem. Obydwa są ok.



Pytania od May:

1.Wymień dwie swoje wady i dwie zalety.
Wady: lenistwo, zbyt duża głupota. Zalety: szybkie uczenie się, długie nogi z mocnym kopem.
2. Co najbardziej lubisz jeść? A pić?
 Żelki i soczek.
3. Jaka jest Twoja pasja? Ile czasu już to robisz/się tym interesujesz?
Czytanie książek, odkąd nauczyłam się czytać.
4. Wymień 3 swoje cechy charakteru.
Ehh. Nienawidzę mówić o swoim charakterze, zaletach, wadach itp. Zabiję cię za te pytania May. Szalona, pomysłowa, złośliwa.
5. Jak określiliby Cię przyjaciele?
      Przyjaciół się zapytaj. Zapewne, że nie mam mózgu i jestem spoko.
      6. Co Cię nakłoniło do założenia bloga? 
      A tak mi się zachciało pisać.
      7. Jaki jest najlepszy blog z tych, które do teraz czytałaś?
      Nie potrafię wybrać. Wszystkie są super.
     8. Byłbyś w stanie za pół miliona dolarów przez tydzień chodzić w worku od kartofli? (I nie ma, że będziesz siedzieć cały czas w domu czy założysz coś na to - tylko worek i cały tydzień normalnie chodzisz do szkoły, w niedzielę do kościoła, na zakupy itp.)
     Nie. Raczej nie.
     9. Najgłupsza rzecz, którą zrobiłaś w życiu?
     O, tak to nie powiem. I nie jestem w stanie wyróżnić najgłupszej. Ale taka jedna z głupszych to tańczenie polki na kółku polonistycznym
      10.  Uważasz, że jesteś żałosny?
      Emm. Może trochę...
     11. Kto jest Twoim idolem w realu? Co byś był w stanie oddać, żeby się z nim spotkać?
     George Lucas! I jestem w stanie oddać nawet duże żelki! A to jest dużo z mojej strony.

Pytania ode mnie:
1. Ulubiony autor.
2. Jaki jest twój ulubiony rodzaj żelek?
3. Podoba ci się postać Rey?
4. Sithowie, czy Jedi? Uzasadnij krótko.
5. Lubisz mleko?
6. Najgorsza postać z SW.
7. Twoja ulubiona blogerka?
8. Żelki, czy czekolada?
9. Ulubiony przedmiot.
10. Jedna rzecz, bez której byś nie przeżył 
11.  Ulubiona melodia ze Star Wars 

     No to teraz moje nominacje, ale nie będę już nominować osób, które dostały nominacje ostatnim razem, bo ta epidemia się nigdy nie skończy. ;)
      Więc tak:
      Barriss (niedługo się dowiecie czemu.)
     White Angel (teraz mogę :D)
      Eira i Nico (wspólny blog)
      Marta Dąbrowska
    
     I to chyba tyle z mojej strony.
     NMBZW!!!

niedziela, 13 marca 2016

Moje pierwsze LBA!

Hejcio! Oto moja pierwsza nominacja do Liebster Blog Award! Dziękuję za nią White Angel. Zasady zapewne wszyscy znają ale jeśli ktoś nie no to macie:
"Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Pytania od Angel:

1.   Co skłoniło Cię do założenia bloga?
Nie wiem. Chyba to, że po przeczytaniu kilku blogów spodobało mi się to i miałam pomysł na jakąś historię.

2.  Chciałabyś coś zmienić w twoim życiu?
Chyba nie. Chociaż umiejętność poprawnego mówienia po angielsku by się przydała. Szkoda tylko, że zapominam na czym polegają te wszystkie czasy i im podobne.

3.  Kiedy zaczęła się twoja przygoda z pisaniem?
Od wypracowań szkolnych w czwartej klasie? :D Nie mam zielonego pojęcia. Chyba od rozpoczęcia pisania książki, z której nie nie wyszedł jeden rozdział w jakiejś trzeciej - czwartej klasie podstawówki. Chyba.

4. Czy kiedykolwiek żałowałaś tego co powiedziałaś?
Na pewno. tylko nie wiem kiedy. Ale jak żałowałam tego co napisałam to nawet niedawno...

5. Gdybyś miała na stałe zamieszkać w jakimś kraju/mieście to co to by było za miasto/kraj?
Oj, jest parę takich miejsc. Z takich mniej realnych to Świątynia Jedi na Courusant, a z takich bardziej realnych to Nowy York (najlepiej Long Island, Obóz Herosów! :P), albo tropikalna wyspa (i to jest realne. Tak jasne).

6. Lubisz czytać książki?
I jeszcze się pytasz? Uwielbiam! No teraz to się przerzuciłam na blogi, ale ogólnie to jestem mól książkowy.

7. Top 10 ulubionych piosenek
Oj, będzie ciężko. Zwłaszcza, że nie słucham za bardzo muzyki. No chyba, że ze Star Wars, ale to się chyba nie liczy...
1. Adele ,,Hello"
2.Ola ,,Obok mnie"
3. Sylwia Grzeszczak ,,Małe rzeczy"
4. Marek Grechuta ,,Dni których nie znamy"
5. Adele ,,Water under the bridge"
6. Adele ,,Send me to love"
7. Sylwia Grzeszczak ,,Księżniczka"
8.  Selena Gomez ,,Stronger" (remix Star Wars najlepiej :D)
9.  Natalia Nykiel ,,Bądź dużym chłopcem"
10. Sarsa ,,Naucz mnie"
Tak mniej więcej. Jak już mówiłam nie słucham za bardzo muzyki.

8. Ulubiony serial i sezon tego serialu, który najbardziej lubisz?
Ulubiony serial? Mam dwa: Gwiezdne Wojny: Wojny Klonów i Star Wars: Rebelianci.
Z Wojen Klonów najbardziej nie lubię chyba 6 sezonu, bo tam nie ma Ahsoki i jest dziwny, a z Rebeliantów dość ciężko stwierdzić, bo na razie jest jeden pełny i drugi w emisji i obydwa mają plusy i minusy.

9. Jaki miesiąc jest twoim ulubionym?
Chyba Grudzień. Ale Lipiec i Sierpień też są fajne.

10.  Masz jakieś inne zainteresowania poza Star Wars?
Percy Jackson i reszta Riordana, a co za tym idzie mitologia grecka. No i jeszcze Harry Potter. I jeszcze parę rzeczy.

11. Wymarzona praca?
Chwilowo to żadnej nie mam, ale jakiś czas temu miałam fazę "chcę zostać nauczycielką".

No nareszcie wszystkie! A teraz czas na moje pytania!

1. Czy lubisz mitologię grecką?
2. Lubisz żelki?
3. Top 10 ulubionych filmów.
4. Oglądałaś Avatara? Jeśli tak to czy ci się podobał?
5. Byłaś na premierze ,,Przebudzenia Mocy"?
6. Czekasz na premierę ,,Rouge One"?
7. Twoja ulubiona postać ze Star Wars.
8. Ulubiony kolor.
9. Dlaczego wybrałaś akurat ten temat bloga?
10. Umiesz grać na jakimś instrumencie? Jeśli tak to na jakim?
11. Oglądałaś jakieś animacje ze Star Wars?

Moje nominacje *fanfary*:
1. Magda Kenobi (blog)
2. Sonia (blog)
3. Eira (blog)
4. Lis (blog)
5. Mroczny Jawa (blog)
6. Ahsara (blog)
7. Nicol (blog)
8. Vanessa (blog)
9. Paulina (blog)
10. Fellen Angel (blog)
11. She'sfromcoruscant (blog)

Dobra potem poinformuję wszystkich na ich blogach. Oj, czeka mnie trochę zabawy.
Aha! I bym zapomniała. Przepraszam was, że nie wstawiłam rozdziału ale nie mam weny. Ogólnie zrobiłam sobie taką grafikę, więc wam przy okazji pokażę.

NMBZW!!!